<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Serwis Miłośników Tabaki</title>
	<atom:link href="http://tbx.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://tbx.pl</link>
	<description>TBX.pl</description>
	<lastBuildDate>Mon, 03 Jan 2011 00:39:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.2</generator>
		<item>
		<title>Ulotna świeżość tabaki</title>
		<link>http://tbx.pl/codziennosc/ulotna-swiezosc-tabaki</link>
		<comments>http://tbx.pl/codziennosc/ulotna-swiezosc-tabaki#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 23:26:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dawid Ślusarczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=66</guid>
		<description><![CDATA[Krótki wywód o tym jak prawidłowo przechowywać tabakę. …ja chcę jeszcze raz! Osioł Przykra prawda O tak, bywają w naszym życiu chwile, które można by przeżywać po stokroć, a i to zapewne byłoby niewystarczające. Pomijając np. scenę z filmu „Titanic” (tą, kiedy główny bohater znika w głębinach oceanu), którą dzięki tajemnym wynalazkom ludzkości takim jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Krótki wywód o tym jak prawidłowo przechowywać tabakę.</p>
<p style="text-align: right;"><q>…ja chcę jeszcze raz!</q><br />
<em>Osioł</em><br />
<span id="more-66"></span></p>
<h3 style="text-align: center;">Przykra prawda</h3>
<p>O tak, bywają w naszym życiu chwile, które można by przeżywać po stokroć, a i to zapewne byłoby niewystarczające. Pomijając np. scenę z filmu „Titanic” (tą, kiedy główny bohater znika w głębinach oceanu), którą dzięki tajemnym wynalazkom ludzkości takim jak VCD czy DVD można cieszyć oczy codziennie, wszystko jest nietrwałe i zmienne w czasie. Zmienne na niekorzyść. Przemijamy i tyle. Możemy tupać, wzdychać i drzeć się w niebogłosy, ale dobrze wiemy, że nasze trudy są bezowocne. Nie oznacza to jednak, iż jedyne co nam pozostało to stać bezczynnie i żegnać wzrokiem to wszystko co odchodzi w niepamięć. Natura wyposażyła nas w nieocenioną umiejętność, fach wymagający wieloletniego rozwijania przed osiągnięciem biegłości w posługiwaniu się nim, niezwykły dar.</p>
<h3 style="text-align: center;">Trochę historii</h3>
<p>Wszystko zaczęło się bardzo dawno temu na długo przed tym jak bizony pasły się na amerykańskich stepach. Bagatelizowany przez wielu fakt, drobnostka, która była zaczątkiem rozwoju ludzkości. Wysokie na 1,5 metra trawy i paprocie, upalne słońce rzadko prześwitujące przez gęste korony drzew. Odbijający się echem śpiew ptaków, delikatny szum wiatru. I cały ten spokój psuje jedna przysypiająca małpa, która przypadkiem spada z drzewa i nigdy więcej na nie nie powraca &#8211; bo jej się nie chce!.</p>
<p>Tak jest, chwalmy lenistwo! Oto przyczyna postępu technicznego. Zadawane przez tysiąclecia pytanie <q>Co tu by zrobić żeby się mniej narobić</q> stało się mottem życiowym innowatorów i geniuszy. Jeżeli można stworzyć coś, co pozwoli nam zaoszczędzić pieniądze, energię czy czas to czemu by tego nie wykorzystać? W ten sposób wynaleziono zapałki, pilot do telewizora, mrożone frytki i piwo w puszkach. Niestety lenistwu można zawdzięczać również i mleko z półroczną datą przydatności do spożycia.</p>
<p>Gwarantowana konstytucyjnie wolność pozwala nam łaskawie wybrać pomiędzy koniecznością rezygnacji z tego, co można zyskać dzięki lenistwu a przymusem szpikowania się chemią, oczywiście, jeśli chodzi o żywność i inne twory oparte o produkty naturalne, bo do takich należy interesująca nas tabaka. O ile do stosowania środków przedłużających trwałość żywności można się jeszcze przyzwyczaić a i tak polityka proekologiczna zyskuje na popularności, to w kwestii dodawania chemii do tabaki będziemy nieugięci.</p>
<h3 style="text-align: center;">Sensu stricte</h3>
<p>Chodzi mi właśnie o to, czym tabaka się staje, gdy producenci upychają w każdej szczypcie konserwanty i inne syntetyczne wzbogacacze w celu ułatwienia życia klientom &#8211; m.in. przedłużenia okresu, w którym tabaka zachowuje swoje właściwości. Przykładowo doszło do <em>ciekawej</em> sytuacji: powstały niby-tabaki zawierające emulgatory podobne do stosowanych w popularnych napojach gazowanych. Naturalnie nie wszystkie tabaki zawierają chemię, a sam producent zaczyna sobie przypominać, o co w tym wszystkim chodziło. Każda <span style="text-decoration: underline;">sztuczna</span> substancja chemiczna obniża jakość wyrobu, co znajduje odzwierciedlenie w zmniejszającym się popycie. I nawet jeśli w tym przypadku obwiniać możemy producenta, to w innych jedynie my, konsumenci jesteśmy odpowiedzialni za to by produkty przez nas kupione cieszyły się i przede wszystkim nas jakością tak długo jak tylko się da. My i tylko my, pomijając już to jak długo tabaka leżała na półce w sklepie zanim trafiła w nasze ręce.</p>
<p>Powiedzmy to sobie szczerze. Nawet dwie identyczne z pozoru tabaki mogą smakować zupełnie różnie. Kluczową rolę odgrywa tu czas. Jednym ze składników brązowego proszku jest pewna substancja ciekła &#8211; woda, spirytus, może jakiś olejek itp.. Z czasem ta ciecz paruje, powodując wysychanie tabaki, a co za tym idzie i utraty aromatu. Proces tzw. wietrzenia jest o tyle denerwujący, że pozbawia on tabaki tego, co jest w niej najwspanialsze. Trzeba więc założyć, że cały nasz wysiłek powinien być ukierunkowany na zatrzymanie owej substancji nawilżającej wewnątrz tabakiery tak długo jak to tylko możliwe. Opierając się na tym możemy wyodrębnić kilka czynników wpływających na tempo parowania.</p>
<h3 style="text-align: center;">Know-how</h3>
<p>Przede wszystkim temperatura &#8211; im wyższa, tym większa intensywność parowania, przynajmniej tak twierdzi magiczna księga <q>Fizyka dla 6 klasy podstawowej</q>. Wystarczy zatem nie narażać tabaki na długotrwałe przebywanie tam, gdzie temperatura w porównaniu z otoczeniem jest wyższa &#8211; w miejscach takich jak kieszenie spodni, parapet w słoneczny dzień oraz na kaloryferze, w piecu czy piekarn… wiecie, ludzie bywają aż nadto pomysłowi. Nie wystarczy też tłumaczenie <q>moja tabakiera jest zamknięta</q> &#8211; wilgoć łatwo pokonuje takie przeszkody. A nawet jeśli ktoś się uprze i zaklei wszystko taśmą (nie wiedzieć czemu) &#8211; nawilżacz zbierze się w kropelki wewnątrz tabakiery czego również nie chcemy doświadczyć. Jakość wykonania opakowań jest zatem równie ważna. Szczelność przede wszystkim, dopiero później liczą się funkcjonalność i względy estetyczne. Trzeba też wspomnieć o pojemności &#8211; gdyby tabakiery mieściły 50 gram proszku to możemy być pewni, że tabaka straciłaby sporą część swojego aromatu zanim udałoby nam się ją spożytkować. Istnieje pewna zależność pomiędzy ilością substancji nawilżającej a rozmiarem tabakiery, którą można łatwo pokazać na przykładzie tabak firmy Poschl i Wilsons of Sharrow &#8211; te drugie są najczęściej sprzedawane w 5 gramowych puszkach, podczas gdy pierwsze oscylują wokół pojemności 7-10 gram. Wiąże się to z tym, iż angielskie tabaki z reguły są bardziej suche, co za tym idzie bardziej narażone na szybsze wyschnięcie, czyli klient musi być w stanie opróżnić tabakierę przed tym jak tabaka zacznie tracić walory zapachowe.. Trzeba jeszcze wspomnieć o nadmiarze wilgoci, bo ta również wpływa negatywnie na smak tabaki. Kiedy tabaka jest zbyt mokra zbija się w bardzo twarde grudki. I to nie wszystko &#8211; połączenie wyższej temperatury i wilgoci stwarza ryzyko zepsucia się bądź skiśnięcia tabaki. W aromacie takiej tabaki można wówczas wyczuć dziwny kwaskowaty posmak, który zagłusza naturalny aromat. Brzmi to nader drastycznie i nieprzyjemnie, nieprawdaż?</p>
<p>Raz jeszcze wymienię podstawowe warunki przechowywania tabaki:</p>
<ul>
<li>niska lub umiarkowana temperatura</li>
<li>średnia wilgotność</li>
<li>zamknięta i solidna tabakiera</li>
</ul>
<p>Znam osoby, które postanowiły przechowywać swoje tabaki w lodówce jednakże tego rozwiązania nie polecam na dłuższą metę z racji dużych zmian temperatur przy wyciąganiu i chowaniu tabakier. Jak wiemy, obniżenie temperatury prowadzi do kondensacji pary wodnej wewnątrz pudełka. Poza tym istnieją pewne urządzenia, których zadaniem jest utrzymywać stałą temperaturę i wilgotność powietrza &#8211; humidory, używane zwykle do przechowywania cygar. Ich wadą jest wysoka cena, najtańsze produkty zwykle kosztują ponad 300 zł &#8211; kwota ta jest porównywalna z półrocznym budżetem przeciętnego studenta. Odpowiednio przechowywana tabaka jest w stanie zachować wyraźny aromat przez 6-10 miesięcy. Wystarczy pamiętać o tych kilku zasadach by móc długo cieszyć się wyraźnym i przyjemnym aromatem przy każdym otwarciu tabakiery.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/codziennosc/ulotna-swiezosc-tabaki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tożsamość tabaczana</title>
		<link>http://tbx.pl/codziennosc/tozsamosc-tabaczana</link>
		<comments>http://tbx.pl/codziennosc/tozsamosc-tabaczana#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 23:21:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dawid Ślusarczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=62</guid>
		<description><![CDATA[Czyli o tym co każdy wie chyba, że ktoś postanowi zapytać. Istota problemu Czasami zastanawiam się jak odpowiadać na pytanie czym jest tabaka. Przyznaje się &#8211; o odpowiedź na tyle treściwą i krótką, że aż zadowalającą trudno. Po części wynika to z samej odpowiedzi, nawet jeśli ta zawarta w słowniku wydaje się być wystarczająca. I [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;">Czyli o tym co każdy wie chyba, że ktoś postanowi zapytać.<span id="more-62"></span></p>
<p style="text-align: left;">
<h3 style="text-align: center;">Istota problemu</h3>
<p>Czasami zastanawiam się jak odpowiadać na pytanie czym jest tabaka. Przyznaje się &#8211; o odpowiedź na tyle treściwą i krótką, że aż zadowalającą trudno. Po części wynika to z samej odpowiedzi, nawet jeśli ta zawarta w słowniku wydaje się być wystarczająca. I rzeczywiście tylko wydaje się. Tak samo jak głuchemu niewiele da książkowa definicja dźwięku czy posłowi wyciąg z kodeksu stanowiący, iż <q>łapówki są złe</q>, tak osoba, która nigdy nie miała kontaktu z tabaką nie zrozumie, o czym mówimy. Za drugą stronę medalu można przyjąć pytanie, a raczej to czy wynika ono z ciekawości rozmówcy czy też nieudolnej próby nawiązania rozmowy na jakikolwiek temat. Tu leży pies pogrzebany &#8211; w pierwszym przypadku pytanie o tabakę samo w sobie oznacza chęć otrzymania jasnej i zrozumiałej odpowiedzi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że nie zawsze jesteśmy w stanie wyczuć intencje pytającego więc lepiej przygotować się na pierwszą okoliczność&#8230; Naturalnie można poprzestać na tym, co podsuwa nam pod nos encyklopedia, ale póki tym czymś nie będzie grudka zmielonego tytoniu, póty jedynym rzetelnym źródłem informacji będzie miłośnik tabaki i jego doświadczenie. Cytując zatem pewnego profesora, <q>śmiem twierdzić, iż widzę w waszych oczach wielkie pragnienie wiedzy, a ja postaram się ten głód zaspokoić</q>.</p>
<h3 style="text-align: center;">Manifesto</h3>
<p>Tabaką nazywać będziemy więc produkt powstały na bazie tytoniu w postaci ususzonych i zmielonych liści tejże właśnie rośliny &#8211; <em>Nicotiana</em> &#8211; z pewnymi dodatkami. W zależności od odmiany rośliny, gatunku i procesu produkcyjnego tabaki dodatkami mogą być między innymi woda, spirytus, smalec, przyprawy, olejki eteryczne, sproszkowane substancje aromatyczne, konserwanty oraz bliżej nieokreślone zioła. Jeśli sądzicie, że powyższy opis w niewielkim stopniu odbiega od informacji które można znaleźć w słownikach… to macie zupełną rację. To zaledwie punkt wyjścia, fundament na którym wzniesiemy cały dom, chyba że komuś wystarczy ziemianka &#8211; w takim przypadku można zakończyć lekturę w tym miejscu, jednakże Bóg mi świadkiem, że trampkiem poszczuje każdego kto tytułował się będzie <em>miłośnikiem tabaki</em> z takim podejściem. Przejdźmy do najważniejszego.</p>
<p>Kluczową kwestię odgrywają tu emocje. Louis Armstrong, Clint Eastwood, Pulp Fiction, król Elvis, Witold Gombrowicz, Jay i Cichy Bob &#8211; wystarczy przeczytać, by w głowie pojawiły się skojarzenia, dźwięki czy obrazy, wspomnienia. Upodobania, gusta, guściki. To właśnie w ten sposób każdy miłośnik powinien budować swoją indywidualną, pełną i funkcjonalną definicję tabaki. Ktoś mógłby spytać czemu. Ba &#8211; jeśli mógłby, to zapewne to zrobi.</p>
<p>Zażywanie tabaki wiąże się z różnymi doznaniami i emocjami. Jednych tabaka uspokaja, innych pobudza, trzecich wprawia w dobre samopoczucie &#8211; ja pozostaje przy przekonaniu iż tabaka pozwala na zmianę nastroju na taki który w danej chwili jest dla nas korzystniejszy. Są ludzie, których do tabaczenia zachęcił niepowtarzalny aromat &#8211; powodów jest mnóstwo, a co najistotniejsze, każdy ma inne doznania, a więc i inne powody. To co nas łączy to sposób w jaki do owych doznań dążymy.</p>
<h3 style="text-align: center;">Pytań ciąg dalszy</h3>
<p>Nie trzeba być jasnowidzem, by móc stwierdzić, że niemal zawsze po pytaniu o tabakę pojawia się drugie, tym razem o powód dla którego zażywamy. Z punktu widzenia tabaczarza tych pytań nie można rozdzielić. Rozsądną odpowiedzią wyczerpującą oba będzie wymieniona powyżej definicja wzbogacona o to co daje nam tabaka, czyli o indywidualne doznania. W encyklopediach nikt nie wspomina o powodach dla których ludzie zażywają, gdyż te powody nie są obiektywne i ciężko uznać je za rzeczowe fakty. A właśnie to chce usłyszeć nasz rozmówca i kto wie, może potencjalny miłośnik.</p>
<p>Podsumujmy zatem, w celu wyjaśnienia tego co do wyjaśnienia zostało&#8230; Co zrobić, gdy ktoś zapyta <q>Czym jest tabaka</q>?&#8230; Cały trud polega na przedstawieniu formy i treści. Formą będzie regułka z książek, natomiast treścią wszystko co niesie ze sobą tradycja tabaczana oraz emocje, skojarzenia, myśli które trzeba samemu ubrać w odpowiednie słowa a te najlepiej wpleść w zdania. Voila, ot cała recepta. Co więcej, udzielając logicznej, pełnej i prawdziwej odpowiedzi pokazujemy iż nie traktujemy tabaki jak kolejnej używki w którą można uciec.</p>
<p>Oczywiście, jest też <em>prostsza</em> definicja &#8211; można poczęstować pytającego tabaką. Niestety nie każdy zgodzi się na zażycie od razu, dlatego mimo wszystko lepiej najpierw zaciekawić osobę z którą rozmawiamy, zachęcić, ale nie naciskać. Analogicznie, czekoladę najlepiej poznać przez jej skosztowanie. Nawet przywołany na początku poseł będzie przyzwoitszy, jeśli sam z własnego przekonania wynikającego z rozumienia prawa nie będzie brał łapówek. Ale o tym już w innej bajce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/codziennosc/tozsamosc-tabaczana/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tabaka a górnictwo</title>
		<link>http://tbx.pl/codziennosc/tabaka-a-gornictwo</link>
		<comments>http://tbx.pl/codziennosc/tabaka-a-gornictwo#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 23:17:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>emiter</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Górnictwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=58</guid>
		<description><![CDATA[Tabaka na dole jest w zasadzie jedyną możliwą dostępną używką, jako że jak wiecie (a być może nie wiecie) na dole nie pija się kawy do śniadania ani tym bardziej nie pali się papieroska bo to jest surowo zabronione (znaczy się palenie jest zabronione. Nie minę się z prawdą mówiąc, iż tabaka jest na dole [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tabaka <em>na dole</em> jest w zasadzie jedyną możliwą dostępną używką, jako że jak wiecie (a być może nie wiecie) na dole nie pija się kawy do śniadania ani tym bardziej nie pali się papieroska bo to jest surowo zabronione (znaczy się palenie jest zabronione. Nie minę się z prawdą mówiąc, iż tabaka jest <em>na dole</em> tak popularna jak <em>na wierchu</em> papieros. Dlatego też często stosowana jest jako forma zamiennika, bo jak wspomniałem powyżej, niemożliwe jest przyjmowanie na dole nikotyny w jakiej innej formie poza wąchaną. Dla uzależnionych od papierosów jest to więc bardzo duża, że się tak wyrażę pomoc i można bez dużego uchybienia stwierdzić, iż ok 90% pracowników dołu kopalni, którzy <em>normalnie</em> palą papierosy, na dole także zażywają tabakę. Daje to palaczom dużą ulgę, bo jak sami wiecie, próba wytrzymania 8 godzin bez papierosa to dla niejednego palącego nie lada wyzwanie. Wciągają, a jakże, także ludzie niepalący, jak np. moja skromna osoba.<span id="more-58"></span></p>
<p>Drugą niewątpliwą zaletą tabaki na dole jest to, że powoduje swoiste oczyszczenie nosa. Jak wiadomo na dole jest ogromne zapylenie powietrza i tabaka pozwala, że się tak chamsko wyrażę <em>wysmarkać się</em> do porządku.</p>
<p>Tabaczenie na kopalni zaczyna się nieraz już na tzw. <em>podziele</em> jeszcze na powierzchni kopalni, później przed zjazdem na szybie bardzo często widzi się zatabaczone nosy zażywających. Nawet w <em>szoli</em> czyli w windzie, którą zjeżdża się na dół nieraz można spotkać górników z charakterystycznie uniesioną dłonią. Tabaka towarzyszy górnikom praktycznie w każdej sytuacji. Jeszcze w drodze do miejsca pracy na dole (w pociągu), później przed śniadaniem no i obowiązkowo po. Bardzo pięknie to wygląda jak np. ok 20 osób po jedzeniu wyciąga tabakę, nieraz się zdarza, że różne gatunki i dzieli się ze sobą wciągając wspólnie. Wygląda to niemal jak rytuał. Być może wydawać się Wam naciągane to co piszę, ale tak jest naprawdę, bo widzę to na co dzień i na co dzień w tym uczestniczę. Podczas samej pracy zażywa się średnio (nie napiszę dokładnie, bo to różnie bywa) ale ok 15-20 razy.</p>
<p>Tabaka na dole powoduje rozluźnienie, chwilę ukojenia i jest niezbędnym elementem każdej przerwy w pracy. Powiem Wam na autentycznym przykładzie jak ważna jest dla górników ta wspaniała używka: Wyobraźcie sobie dół kopalni, drążony chodnik, przenośniki, kombajn, który urabia tzw, <em>przodek</em> i górników w owym przodku. Hałas, zapylenie i ciemność przecinana jedynie wątłymi promieniami górniczych lampek. Nagle ktoś krzyczy na całe gardło (co by przekrzyczeć wspomniany hałas): <q>Chłopy sznupiemy!!!</q> . No i nagle przenośnik za kombajnem staje, zatrzymuje się sam kombajn &#8211; 27 tonowy kolos, kombajnista go wyłącza, ślepry odkładają łopaty i nagle następuje cisza, przecinana tylko charakterystycznym stukaniem pudełek z tabaką o kaski&#8230; To wspaniała chwila, nieporównywalna z żadną inną. Pracownicy przy dzieleniu tabaką są dla siebie mili, uśmiechają się, rozmawiają. Naprawdę można powiedzieć, że tabaka powoduje, że ludzie są dla siebie lepsi! Niewyobrażalne jest, aby zdarzyło się, że w przodku nikt nie ma tabaki!</p>
<p>Gatunkiem królującym na dole jest &#8211; no jak myślicie?. No oczywiście nasz kochany Gawith Apricot (mówi się na niego po prostu <em>czarna</em>), na drugim miejscu jest <em>brązowa</em> czyli Löwenprise i na trzecim wśród najpopularniejszych lasuje się Red Bull. Czasami zdarzy się, że ktoś wyciągnie Medicated (mówi się na niego <em>medykament</em>). To najpopularniejsze na dole tabaczki, ale zdarzają się też i inne. Czasem ktoś wyciągnie Ozonę albo Colę. No różnie to bywa.</p>
<p>Nieraz zdarza się swoiste <em>przekupstwo</em> za pomocą tabaki. Np. aby tzw. <em>maszyniok</em> czyli maszynista pociągu na dole <em>przecisnął wozy</em> (heh&#8230; czyli przepchał wagoniki), praca której akurat w tej chwili nie musi wykonywać, jak się go poczęstuje tabaką, czyli popularnie mówiąc <q>da się mu zasznupać</q>, zrobi to bez mrugnięcia i z uśmiechem. Nieraz dobrze kilka razy dać takiemu aby wkupić się w jego łaski i korzystać z jego usług bez problemów. Nieraz też aby załatwić coś, jakąś część, czy element do np. przenośnika czy kombajnu (jako, że jestem elektrykiem, bardzo często zdarza się, że trzeba coś załatwiać), trzeba dać zatabaczyć, a wtedy wszystko idzie dużo łatwiej  . Różne bywają zwyczaje. Kolega np. wkupił się w łaski brygady przodkowej kupując im pudełko brązowej i tym samym miał spokój z nimi (czyli np. jeśli był potrzebny przy kombajnie poprawić jakiś kabel albo coś dokręcić, to już nie musiał tam przychodzić, bo ślepry robiły to za niego w zamian za ową tabakę).</p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc górnicy na dole i tak są dla siebie bardzo mili. Co prawda nieraz wyzywają się, przeklinają itp. jednak po <em>wyjeździe</em> wszystko to mija i nikt już nie pamięta o tym co było na dole. Wręcz uchodzi za nietakt pamiętać <em>wyzywanie się na dole</em>. No ale to już zupełnie inna historia.</p>
<p>No właśnie, zapomniałem wspomnieć o metodach niuchania. Klasyczne wciąganie z pomiędzy palca wskazującego i kciuka jest obecne na dole, jednakże o wiele częściej tabaka zażywana jest w nieco odmienny sposób. Mianowicie jest wysypywana na wspomniany dołek ale już do samego nosa wędruje nie bezpośrednio a biorąc szczyptę z owego miejsca kciukiem i palcem wskazującym prawej ręki. Istnieje też podobny sposób, mianowicie tabaczkę wysypuje się na sam środek dłoni (od wewnętrznej). Przypuszczalnie wzięło się to stąd, iż na dole nieraz jest przeciąg a w tym właśnie miejscu tabaczka jest osłonięta i nie jest narażona na przypadkowe zdmuchnięcie. Zażywa się ją również biorąc szczyptę pomiędzy palec wskazujący a kciuk i przykładając do nosa no i oczywiście zdrowo zaciągając. Jak wspomniał kolega powyżej nie stosuje się na dole żadnych rurek. Ja również, nawet w domu takowych nie stosuję wykorzystując dołowe nawyki. Co do &#8222;rasowania&#8221; tabak przez górników czasem dolewa się do tabaki olejki do ciast, najlepiej &#8222;dr. oetker&#8221; i tak: do Löwenprise najlepiej pasuje olejek waniliowy, stosuje się też arakowy. Z Red Bullem wspaniale komponuje się cytrynowy. Acha&#8230; Jak to się robi? Po prostu nakrapia się kilka (3-4) kropelki na otwarte pudełko i miesza się delikatnie np. zapałką. Później należy pozostawić taką tabaczkę otwartą na ok 10-15 minut tak, aby tabaczka mogła troszkę przeschnąć. Pamiętajcie, żeby nie zostawiać jej za długo otwartej bo zwietrzeje i całkiem straci swój pierwotny aromat! Niektórzy nakrapiają również Gawcia co najlepiej wychodzi z kroplami żołądkowymi miętowymi. Smacznego! Pozdrawiam!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/codziennosc/tabaka-a-gornictwo/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tabaczana literatura</title>
		<link>http://tbx.pl/codziennosc/tabaczana-literatura</link>
		<comments>http://tbx.pl/codziennosc/tabaczana-literatura#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 23:11:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TBX.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Snuff]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=48</guid>
		<description><![CDATA[Fascynacja tabaką odbiła się także na literaturze. Oto kilka tytułów o tej tematyce: &#8222;Snuff and Snuff-Takers: A Pungent, Piquant. Comical Veritable and Historical Disquisition&#8221; / Joseph Baker; London, 1846. &#8222;Le Bon Usage du Tabac en Poudre.&#8221; / Anon. ; Paris, 1700. &#8222;The Snuff Shop.&#8221; / John Arlott; Michael Joseph, London, 1974. &#8222;Discourse de Tabac.&#8221; / [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="aN">Fascynacja tabaką odbiła się także na literaturze. Oto kilka tytułów o tej tematyce:</p>
<ul class="nic">
<li>&#8222;Snuff and Snuff-Takers: A Pungent, Piquant. Comical Veritable and Historical Disquisition&#8221; / Joseph Baker; London, 1846.</li>
<li>&#8222;Le Bon Usage du Tabac en Poudre.&#8221; / Anon. ; Paris, 1700.</li>
<li>&#8222;The Snuff Shop.&#8221; / John Arlott; Michael Joseph, London, 1974.</li>
<li>&#8222;Discourse de Tabac.&#8221; / Le Sieur Baillard; Paris, 1668.</li>
<li>&#8222;Tobacco: Its History, Varieties&#8230;&#8221; / E. R. Billings; Hartford, Connecticut, 1875.</li>
<li>&#8222;Tobacco: its History&#8230; in 10 large folio volumes in half green morocco extra, gilt tops.&#8221; / A W. Bain; 1836.</li>
<li>&#8222;A Paper &#8211; of Tobacco&#8230; and a Critical Essay on Snuff.&#8221; / Joseph Fume; Chapman &amp; Hall, London, 1839.</li>
<li>&#8222;Snuff and Snuff Boxes.&#8221; / Hugh McCausland; Batchworth Press, 1951.</li>
<li>&#8222;Snuff Yesterday and Today.&#8221; / Shepherd, C. W.; G. Smith &amp; Sons, London 1963.</li>
<li>&#8222;Snuff&#8221; / Ursula Bourne; Shire Publications, Princes Risborough, 1990</li>
<li>&#8222;Dr. Pöschl&#8217;s Nasal Snuff Tobacco ABC&#8221; / Alois Pöschl;  GmbH &amp; Co. KG, Geisenhausen b. Landschut Bavaria, 1998</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/codziennosc/tabaczana-literatura/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Znaczenie snów o tabace</title>
		<link>http://tbx.pl/codziennosc/znaczenie-snow-o-tabace</link>
		<comments>http://tbx.pl/codziennosc/znaczenie-snow-o-tabace#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 23:10:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TBX.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Sen]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=46</guid>
		<description><![CDATA[Sen o tabace jest snem ostrzegawczym byś nie wierzył zanadto pochlebstwom podwładnych i zależnych od ciebie i byś tym pochlebstwom nie uległ. Wciągać tabakę bez smaku oznacza chwiejną i niestałą miłość. Zażywać z rozkoszą, delektując się każdą szczyptą &#8211; Twoje umiejętności przyniosą Ci wielkie szczęście. Śnić, iż tabakę brałeś/aś z tabakiery &#8211; przedwcześnie posiwiejesz. Rozsypać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<ul class="nic">
<li>Sen o tabace jest snem ostrzegawczym byś nie wierzył zanadto pochlebstwom podwładnych i zależnych od ciebie i byś tym pochlebstwom nie uległ.</li>
<li>Wciągać tabakę bez smaku oznacza chwiejną i niestałą miłość.</li>
<li>Zażywać z rozkoszą, delektując się każdą szczyptą &#8211; Twoje umiejętności przyniosą Ci wielkie szczęście.</li>
<li>Śnić, iż tabakę brałeś/aś z tabakiery &#8211; przedwcześnie posiwiejesz.</li>
<li>Rozsypać tabakę oznacza, że ktoś z rodziny lub przyjaciół wyjedzie.</li>
<li>Dzielić się tabaką &#8211; w krótce zjednasz sobie krewnych lub przyjaciół</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/codziennosc/znaczenie-snow-o-tabace/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tabaczana Matura</title>
		<link>http://tbx.pl/codziennosc/tabaczana-matura</link>
		<comments>http://tbx.pl/codziennosc/tabaczana-matura#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 23:04:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TBX.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Angielski]]></category>
		<category><![CDATA[Matura]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=39</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Collecting Snuff Boxes&#8221;, taki właśnie tytuł nosił jeden z tematów pisemnej matury z języka angielskiego w 2004 roku. Poniżej skan jednego z egzemplarzy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Collecting Snuff Boxes&#8221;, taki właśnie tytuł nosił jeden z tematów pisemnej matury z języka angielskiego w 2004 roku. Poniżej skan jednego z egzemplarzy.<span id="more-39"></span></p>
<div id="attachment_40" class="wp-caption aligncenter" style="width: 253px"><a href="http://biblioteka.tbx.pl/wp-content/uploads/2009/05/snuff_boxes.jpg"><img class="size-medium wp-image-40" title="Collecting Snuff Boxes" src="http://biblioteka.tbx.pl/wp-content/uploads/2009/05/snuff_boxes-243x300.jpg" alt="Matura" width="243" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Matura</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/codziennosc/tabaczana-matura/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tabace i tabakierkach</title>
		<link>http://tbx.pl/historia/o-tabace-i-tabakierkach</link>
		<comments>http://tbx.pl/historia/o-tabace-i-tabakierkach#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 20:01:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TBX.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>
		<category><![CDATA[Tabakiera]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=23</guid>
		<description><![CDATA[O obyczajach związanych z tabaką za czasów panowania Augusta III pisał Jędrzej Kitowicz &#8211; polski pamiętnikarz i historyk. Autor poświęcił temu zagadnieniu cały rozdział pt. O tabace i tabakierach, który możecie przeczytać poniżej. Jeden tylko chleb nie wychodzi z mody i podobno, jak nastał na świecie, zawsze jest jednakowy, a jeżeli dawniejszymi laty bywał inakszy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>O obyczajach związanych z tabaką za czasów panowania Augusta III pisał Jędrzej Kitowicz &#8211; polski pamiętnikarz i historyk. Autor poświęcił temu zagadnieniu cały rozdział pt. <q>O tabace i tabakierach</q>, który możecie przeczytać poniżej.</p></blockquote>
<p><span id="more-23"></span></p>
<p>Jeden tylko chleb nie wychodzi z mody i podobno, jak nastał na świecie, zawsze jest jednakowy, a jeżeli dawniejszymi laty bywał inakszy od teraźniejszego, to odwołuję moje mniemanie; ja piszę to, com zastał na świecie.</p>
<p>Tabaka za mojej pamięci była najprzód prosta, z tytuniu w donicy wierconego robiona, do której dla tęgości owi wezwyczajeni chlipacze, którzy woleli obejść się bez chleba niż bez tabaki, przydawali popiołu z skórek łoziny albo z grochowin palonego, aby im w nosie lepiej wierciała; potem nastała rapa, ta zaś była z tytuniu de St. Omer, na tarce blaszanej tarta; jako droższa od prostej tabaki, była tylko w używaniu możniejszych ludzi.</p>
<p>W początkach panowania Augusta III zjawiła się w Warszawie jedna Włoszka z miasta Sirakuzys, od którego mianowała się i pisała Syrakuzana; ale pospólstwo warszawskie, a od niego wszystko inne całego kraju, zepsutym słowem zwało ją Srajkozina. Ta tedy pani wymyśliła tabakę proszkową w takich ziarnach jak proch ruszniczny i takiego koloru; wchodziły do tej tabaki prócz tytuniu, który był pierwszą i główniejszą materią tabaki, lewanda albo też olejek pomarańczowy. Kiedy tabaka była zaprawna lewandą, zwała się lewandową; kiedy olejkiem pomarańczowym, zwała się pargamutą; do obudwóch zaś gatunków przydawano koperwas dla czarności i szczypania, urynę ludzką dla lipkości i lepszego granizowania się tejże tabaki. Jak proch ruszniczny jeden jest grubszy, drugi drobniejszy, tak też była i ta tabaka rozmaitej grubości pod numerami znaczona: Tabaka levando: No 2, No 4, No 8. Tabaka pargamuto: No 2, No 4, No 8.</p>
<p>Ta tabaka w krótkim czasie taki znalazła do siebie nacisk, że nie tylko w Warszawie nicht już więcej innej tabaki zażywać nie chciał, tylko proszkową, ale też kto tylko nawiedzał Warszawę, starał się, aby z niej bez tabaki proszkowej nie wyjechał. A lubo niektórzy kramarze przejęli sposób robienia proszkowej tabaki, nie mieli jednak na nią takiego pokupu jak pani Srajkozina; czy to pochodziło z uprzedzenia, czyli z doświadczenia lepszości jednej od drugiej, nie wiem, bom wtenczas tabaki nie zażywał; dosyć że tak było. Póki żyła Srajkozina, nicht jej szczęścia do tabaki wydrzeć nie mógł. Zrobiła sobie fortunę z tego mizernego proszku, kupiła sobie kamienicę i powydawała córki za szlachtę z dobrymi posagami.</p>
<p>Po śmierci Syrakuzany chwycił się tabaki proszkowej Fontana, znalazł odbyt; drugi za nim posunął się brat jego, a potem Bizesti; wszyscy mieli szczęście, poprzychodzili do wielkich substancyj, bo tabaka proszkowa, coraz bardziej wchodząc w używanie całego narodu, coraz też więcej potrzebowała fabrykantów. Już nie w kufrach i funtach, jak z początku prywatni, ale brykami wielkimi rozwozili ją po kraju handlarze i przekupniowie, biorąc atestata z fabryk o jej prawdziwości, które im służyły do przymięszowania tabaki, w domu na modę warszawską zrobionej.</p>
<p>Asystowało to szczęście tabace proszkowej ze dwanaście lat po śmierci Syrakuzany, po których razem tabaczników odstąpiło. Bądź ze złości, bądź z szczerości parobek jeden fabryczny od tej tabaki doniósł sędziemu marszałkowskiemu pod sekretem, że Włosi, fabrykanci tabaki proszkowej, mięszają do niej popiół palony z trupich kości, włosy końskie drobno strzyżone, urynę ludzką i bobki końskie tudzież koperwas. Sędzia marszałkowski kazał instygatorowi zapozwać do swoich sądów wszystkich fabrykantów tej tabaki. Wywiedli się oni z trupich kości, z włosów i limonij końskich, iż takowych ingrediencyj nigdy do tabaki nie potrzebowali. Na inne zaś zyskali zdanie doktorów, jako nosom ludzkim i zdrowiu nie szkodzą. Ale lud mając takowe świadectwa za przekupione i nie wchodząc w tę sprawę, a na samym ogłosie trupich kości i innych plugastw przestając, jak raz za odgłosem tego procesu tabakę proszkową porzucił, tak i po wygranej sprawie więcej się do niej wrócić nie chciał; rzucili się wszyscy i możni, i pospolici do tabak kafelkowych swojej roboty, z tytuniu prostego krajowego w kaflu-od którego nazwisko brała, albo w doniczkach wierconego. Szczęście dla fabrykantów tabaki proszkowej, iż ich ta fatalność wtenczas potkała, kiedy już znacznych podorabiali się fortun.</p>
<p>Po zniesieniu tabaki proszkowej i po .kafelkowych tabakach nastały tabaki zagraniczne, a te były de St. Omer, holenderka i hiszpańska. W największym używaniu była holenderka, przedawana w rufach małych i wielkich. Rufa mała ważyła funt jeden, za który płaciło się gr piętnaście. Duża rufa ważyła sześć, osiem i więcej funtów i podług tych liczby ceną wyżej wyrażoną płacona była; z tych ruf dopiero każdy podług swego gustu robił sobie tabakę. Hiszpankę przedawano już gotową, de St. Omer dwojako: i w funtach pulweryzowaną, i w sztangach, czyli rufach długich. Dalej zaś kupcy po sklepach korzennych dla pospólstwa z ruf robili tabakę tłuczoną w moździerzu na proch i przez sita przesiewaną. Tą tabaka była w używaniu do śmierci Augusta III.</p>
<p>Najdawniejsze tabakierki, które od dziadów dostały się wnukom i były używane w początkach panowania Augusta III, noszono srebrne, wewnątrz wyzłacane albo też nie wyzłacane, roboty rozmaitej, sztucznej i gładkiej, toż z perłowej macicy, z srebrnymi, złotymi i tombakowymi zawiaskami i opaskami; potem rogi, czyli rożki małe z wolowych rogów i łosich kopytków misternie wyrabiane, srebrem lub złotem oprawne i takimże kruszczem w rozmaite figury nabijane. Pospólstwo zaś używało rogów prostych, nieco spłaszczonych, i tabakierek blaszanych, które były dwojakie: jedne okrągłe jak jaszczyki do masła, drugie podługowate, których jedna część wsuwała się w drugą na kształt szuflady; i gdy była wyciągnięta do połowy, otwierała okno do wzięcia tabaki; zsunięta do kupy-zamykała. Te tabakierki podługowate, z prostej białej blachy zrobione, ogromność pół gomółki wielkopolskiej mające, żółtymi lisztwami mosiężnymi po końcach i w oknie przyozdobione, były w używaniu nawet od dobrze majętnych osób. Wielcy panowie trzymali się tabakier srebrnych i z perłowej macicy.</p>
<p>Potem nastały tabakierki blaszane, czerwone lakierowane, okrągłe, z przydatkiem na niektórych jakiej sztuki malarskiej. Te tabakierki, choć z podłej materii, ale że sztuką przyozdobione, skoro się rozświeciły po sklepach norymberskich, tak przypadły do gustu, że zarzucono dla nich srebrne i perłowe. Służyły samym panom, którzy z początku płacili za jednę taką po dukatów dwanaście. Ale niedługo lakierowane tabakierki piastowane były w rękach pańskich; czym więcej się ich mnożyło, tym bardziej spadały z ceny, a gdy już bardzo zagęściły się w narodzie, panowie nimi wzgardzili, możniejsi toż samo; i tak od dukatów dwunastu spadłszy do jednego złotego, stały się galanterią samych tylko woźniców i innej podłej czeladzi, ale że i tym nietrwale służyły, jako towar słaby, nie będąc dłużej w używaniu nad sześć lat, w cale zaginęły.</p>
<p>Miejsce po lakierowanych czerwonych wzięły tabakierki czarne papierowe, po tych szylkretowe same przez się i masą papierową w różnych kolorach z wierszchu oblepiane, skąd stłuczeniu nie tak łatwo jak gołe podległe; z tymi razem były w modzie porcelanowe i miedziane, porcelaną z wierszchu i wewnątrz emilianowane, czyli szmelcowane; potem w najwyższym szacunku od samych tylko panów i ludzi majętnych noszone szczerozłote, robotą misterną ceny wysokiej kruszczowi przez się drogiemu przydającą, w rozmaity fason wyrabiane. Na ostatku między kosztowne sprzęty monarchów i wielkich panów weszły tabakierki brylantami kamelizowane. Lecz te nie były używane do tabaki, bo prędko ginęły od złodziejów kieszonkowych, ale tylko zdobiły szkatuły i skarbce pańskie, z których dostawały się w podarunki przyjaciołom lub sprawcom wielkich jakich interesów tudzież donosicielom pierwszym pomyślnych upragnionych zdarzeniów i tym podobnych okoliczności, tak jak i zegarki, i pierścienie. Pierścienie z portrecikami małymi pod szkłem lub kamieniem drogim nastały razem z tabakierami brylantowymi. Portreciki takie wielkości szeląga nazywały się miniaturą; zazwyczaj bywały królów, książąt, wielkich generałów i dam pierwszej urody. Obkładano je dokoła brylantami.</p>
<p><cite>• J. Kitowicz, <em>Opis obyczajów za panowania Augusta III</em>, oprac. Roman Pollak, Wrocław 1951.</cite></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/historia/o-tabace-i-tabakierkach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia Illingworth’s</title>
		<link>http://tbx.pl/historia/historia-illingworth%e2%80%99s</link>
		<comments>http://tbx.pl/historia/historia-illingworth%e2%80%99s#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 19:58:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Afeltowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Firma]]></category>
		<category><![CDATA[Snuff]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Firmę o tej nazwie zapewne niewiele osób kojarzy (o ile w ogóle są takie osoby), jednak jej wyroby, a raczej receptury są nadal obecne wokół nas i wielu ich próbowało. Jak to możliwe? Właśnie ten pozorny paradoks zadecydował, że mając do wyboru znane i lubiane firmy, rodem z Kendal, takie jak Samuel Gawith czy Gawith [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Firmę o tej nazwie zapewne niewiele osób kojarzy (o ile w ogóle są takie osoby), jednak jej wyroby, a raczej receptury są nadal obecne wokół nas i wielu ich próbowało. Jak to możliwe? Właśnie ten pozorny paradoks zadecydował, że mając do wyboru znane i lubiane firmy, rodem z Kendal, takie jak Samuel Gawith czy Gawith Hoggarth zdecydowałem się najpierw opisać Illingworth’s.<span id="more-19"></span></p>
<h3>Początki</h3>
<p>John Thomas Illingworth, urodzony w Kendal w roku 1825 od dziecka związany był z tamtejszym przemysłem tytoniowym. W wieku 16 lat znalazł pracę, a jego szefem był sam Samuel Gawith Pierwszy. W jego firmie John T. Illingworth przepracował niemal ćwierć wieku. Już po siedmiu latach stażu, w wieku 23 lat został mianowany na stanowisko <q>commercial traveller</q>. Jego zadaniem było jeżdżenie po kraju i szukanie nowych producentów, klientów i plantacji tytoniu, z którymi Samuel Gawith mógłby nawiązać współpracę. W ten sposób zarabiał przyzwoite pieniądze, a przy okazji poznawał tabaczane gusta, sekrety wyrabiania poszczególnych gatunków, a także wielu wpływowych ludzi z bliższej lub dalszej okolicy. Jednym z nich był człowiek znany nam z serii kilku tabak.</p>
<h3>Dr Rumney</h3>
<p>Dr Rumney urodził się w 1796 roku. Był drugim doktorem z linii Rumney’ów. Jego ojciec był miejscowym lekarzem i zdobył uznanie okolicznej ludności. Przepracował z nim 20 lat i po śmierci ojca przejął rodzinny interes.<br />
Badając różne powszechnie stosowane leki natrafił na wzmianki o leczniczych właściwościach sproszkowanego tytoniu. Postanowił zakupić dużą ilość tabaczanej mąki<sup><strong>1</strong></sup>, czyli czystego, drobno mielonego, niearomatyzowanego tytoniu i zmieszać go z leczniczymi olejkami, których receptura stanowiła rodzinny sekret. W ten sposób narodziła się pierwsza na świecie tabaka typu <strong>Medicated</strong>.</p>
<p>Doktor Rumney twierdził, że każdy lekarz powinien leczyć się własnymi metodami &#8211; zażywał dużo i często.<br />
Nie zachowały się żadne wzmianki o tym, jakoby dr Rumney sprzedawał swoją tabakę, ale najprawdopodobniej wymieniał ją na to, co akurat jego pacjenci &#8211; zwykle miejscowi farmerzy &#8211; mogli mu dać w zamian (jajka, warzywa, owoce, a czasem ptactwo domowe, czy mięso). Ciekawym jest, że w tych czasach Samuel Gawith sprzedawał swoje wyroby w opakowaniach nie mniejszych niż 16 uncji, a dr Rumney zwykle przypisywał od jednej do dwóch (uncja = 28,35 gram).</p>
<p>Tak kwitła kariera doktora, który szybko zdobył popularność wśród swoich pacjentów, a jego lek był bardzo chwalony.</p>
<h3>Spotkanie</h3>
<p>John Thomas Illingworth zawędrował w rejon, w którym leczył doktor Rumney. Od razu zainteresował się jego tabaką, lecz jego uwagę przykuła także (a może nawet bardziej) córka doktora &#8211; Catharine Rumney.</p>
<p>Catharine urodziła się w 1831 roku, więc gdy Illingworth zaczął starać się o jej rękę miała około 18 lat. Na początku jej ojciec się opierał, ale gdy za pośrednictwem Illingworhta podpisał z Samuelem Gawithem bardzo korzystny kontrakt na dostawy mąki tabaczanej, zgodził się wydać za niego Catharine. Nie wiadomo dokładnie kiedy doszło do małżeństwa, ale prawdopodobnie około roku 1852, ponieważ już w 1853 pojawili się pierwsi potomkowie.</p>
<h3>Rodzina</h3>
<p>Pierwszym dzieckiem państwa Illingworth&#8217;s był George Rumney Illingworth. Ma on swój udział w funkcjonowaniu i rozwoju Illingworth, ale o tym napiszę później. Drugim synem był, nazwany na cześć ojca, John Illingworth. Niestety zmarł on w wieku 24 lat. Kolejny syn &#8211; Charles, spełnił marzenia matki i został doktorem. Wyjechał na praktyki do Londynu, gdzie zmarł w 1896 roku. Później urodziła się pierwsza córka &#8211; Marry Rumney, o której wiadomo tylko tyle, że zmarła w 1930 roku. Jej siostra, nazwana po matce Catharine Rumney, także nie żyła długo, zmarła nieszczęśliwie w wieku 5 lat i 5 miesięcy. Smutne, że oboje z dzieci nazwane na cześć rodziców odeszło w bardzo młodym wieku. Ostatnim dzieckiem Illingworths’ów był James Illingworth. Urodzony w 1860 roku, miał być następcą ojca i razem z Georgem prowadzić jego własny interes.</p>
<h3>Firma</h3>
<p class="aW">Około roku 1866 John T. Illingworth odszedł z Samuel Gawith &amp; Co. aby założyć własną firmę. Miał wystarczającą ilość doświadczenia, pieniędzy, a także posiadał następców, którzy poszliby w jego ślady. Tak narodziła się druga po SG, najstarsza firma tytoniowa w Kendal. Nie napiszę <q>wytwórnia tabaki</q>, bo nawet w tamtych czasach produkcja tabaki nie była wystarczająco lukratywna aby utrzymać całą firmę, niezbędna była też sprzedaż ręcznie robionych papierosów, cygar i tytoniu (zarówno surowego jak i przetwarzanego lub tylko częściowo obrobionego).</p>
<p>Może się zdawać, że pomysł na konkurowanie z tak znaną firmą jak Samuel Gawith był dość szalony, ale trzeba pamiętać na jakiej pozycji pracował Illingworth. To on odwiedzał klientów, to on podpisywał kontrakty, to on miał znajomości, a ludzie zawsze wolą kupować od osoby, którą znają niż od firmy, o której tylko słyszeli.</p>
<p>Illingworth kupił niewielką aptekę na wzgórzu w okolicy Kendal i stamtąd rozpoczął sprzedaż tytoniu. Oprócz grona lojalnych i przyjaznych klientów Illingworth’s miał jeszcze jedną przewagę nad Samuelem Gawithem &#8211; był małym producentem, znającym gusta i upodobania niemal każdego swojego klienta. Odbiło się to pozytywnie na jego ofercie. Niedługo po rozpoczęciu sprzedaży mógł zaproponować bardzo dużo smaków dostosowanych do wymagań klientów. Firma odniosła spektakularny sukces i szybko wyrosła na tabaczanego potentata, rozwijając się tak szybko, że już rok później miała w Kendal trzy sklepy. Niestety obecnie wszystkie oprócz pierwotnej apteki, która jest muzeum, pełnią inna od pierwotnej funkcje.</p>
<p>J.T. Illingworth kupił wszystko, co było potrzebne do produkcji tabaki i tytoniu. Co ciekawe, urządzenia do mielenia tytoniu, które nadal znajdują się w aptece maja 170 lat, a więc gdy zostały kupione, miały za sobą już kilkadziesiąt lat użytkowania. Niezwykłe jest, że ich części pochodzą z różnych miasteczek i wsi w okolicach Kendal. Podejrzewa się, iż Illingworth wykorzystał swoją wiedzę o miejscowych, małych producentach i gdy ci nie wytrzymywali konkurencji z SG, kupował od nich części maszyn do produkcji tabaki po bardzo niskich cenach.</p>
<p>Firma kwitła, a John Thomas Illingworth był ciągle bardzo zapracowany. Jednak gdy w 1877 zmarł Samuel Gawith Pierwszy, Illingworth przejął jego obowiązki, jako że następca &#8211; Samuel Gawith Drugi &#8211; był zbyt młody i brakowało mu doświadczenia aby poprowadzić firmę. Tutaj nachodzi mnie refleksja, refleksja nad magiczna siłą tabaki.</p>
<p>Samuel Gawith i John T. Illingworth byli nie tylko współpracownikami, ale też bardzo dobrymi przyjaciółmi. Jednak ich drogi się rozdzieliły i logicznym było, że gdy SG popadł w tarapaty Illingworth mógł to wykorzystać aby zdominować rynek i zniszczyć rywala. Ale nie zrobił tego, wręcz przeciwnie &#8211; pomógł konkurentowi, bo produkcja tabaki to nie tylko biznes, to przede wszystkim pasja, która znosi różnice i zbliża do siebie ludzi.</p>
<p>Przez następne 15 lat firma Illingworhta prężnie się rozwijała i do biznesu dołączyli dwaj synowie. James Rumney Illingworth, który miał wtedy 17 lat oraz starszy, bo 24 letni George Rumney Illingworth. Niestety w 1888 roku założyciel firmy John Thomas Illingworth zmarł i pozostawił spółkę swoim spadkobiercom.</p>
<h3>Synowie</h3>
<p>George po 20 latach przepracowanych wspólnie z ojcem, a później z bratem, postanowił sprzedać swoje udziały Jamesowi i wyjechał do Liverpoolu. Prawdopodobnie chciał założyć tam własną firmę, ale nic więcej o nim nie wiadomo, prócz tego, że zmarł tam w 1920 roku. Przyczyną rozpadu były ambitne i ekstrawaganckie plany młodszego brata &#8211; Jamesa. Chciał on rozpocząć produkcję maszynowo zwijanych papierosów, rozszerzyć działalność firmy i wejść na szerszy rynek. Na takie zmiany George nie mógł się zgodzić, więc odszedł razem ze swoja żoną i dwójką dzieci. Od tego czasu historia Illingworth’s, to historia życia młodszego brata.</p>
<h3>James Rumney Illingworth</h3>
<p>Niedługo po uzyskaniu pełnej władzy nad firmą, James ożenił się i zamieszkał w pobliżu rezydencji teściów w Kendal. Jako ciekawostkę podam, że upodobanie Anglików do prostych i krótkich nazw dało o sobie znać także w przypadku Illingworth&#8217;s. W publikacji z roku 1898 nazwa firmy pojawia się jako: <q>Messrs John T. Illingworth and Sons, Tobacco, Cigarette, and Snuff Manufacturers, Import of Foreign Cigars</q>. Nazwa ta ma jednak swoje zalety, bardzo łatwo wywnioskować z niej, jaką drogę rozwoju wybrał James Rumney. Jego firma już nie tylko produkowała wyroby tytoniowe, ale także je importowała, a poza tym rozszerzyła swoją ofertę. Ponieważ rozszerzone pole działania wymagało większej produkcji, w 1892 roku James zaprojektował i wybudował nową, wielofunkcyjną fabrykę na Sandes Avenue &#8211; oczywiście w Kendal (tuż obok fabryki Samuela Gawitha). Kolejne lata to głównie rozwój produkcji papierosów. Zaznaczę tutaj tylko, że produkowane wtedy papierosy komponowane były z taką samą precyzją jak tabaka czy tytonie fajkowe, a do ich produkcji James Rumney używał czystej Virginii.</p>
<p>Wybuch pierwszej wojny światowej jeszcze bardziej usunął tabakę w cień, jako że papierosy dostarczane na front stały się głównym produktem Illingworth’s. Mimo, że ta część działalności Illingworth’s bezpośrednio nas nie interesuje, to nie można o niej nie wspomnieć, ponieważ to właśnie znacznie zwiększony popyt na papierosy doprowadził do podjęcia przez Jamesa Rumney&#8217;a bardzo odważnej decyzji o zbudowaniu nowej, znacznie większej niż dotychczasowa fabryki. Nosiła ona nazwę <strong>Aynam Mills</strong> i usytuowana była dokładnie obok innej fabryki Samuela Gawitha. Fabryka dzieliła się na dwie połączone ze sobą części, a większa miała prawie 65 metrów długości i 3 kondygnacje. Służyła ona do produkcji papierosów i innych wyrobów tytoniowych. Natomiast mniejsza &#8211; dwupiętrowy budynek o długości około 25 metrów &#8211; służył jako biuro oraz co ważniejsze &#8211; wytwórnia tabaki. Oczywiście wszystkie urządzenia służące do produkcji tabaki zostały przywiezione ze starej fabryki, ponieważ James Illingworth wiedział tak jak wszyscy inni wytwórcy tabaki, że nic nie może się równać z maszynami pochodzącymi z przełomu XVIII i XIX wieku.</p>
<p>Gdy Illingworth’s wprowadził się do nowej fabryki, okazało się, ze jest ona za duża aby wypełnić ją posiadana maszyneria. Mimo gigantycznych nakładów poniesionych w związku z budową nowego budynku James zdecydował zakupić więcej maszyn do produkcji papierosów.</p>
<p>Kształt firmy wreszcie został w pełni dostosowany do wizji, która poróżniła braci Illingworth, a jej nazwa została zmieniona. Od 1923 roku nazywała się James Illingworth Ltd. Co ciekawe <q>Ltd.</q> oznacza, iż spółka emituje akcje, ale sprzedaje je tylko wśród rodziny i znajomych oraz że jest spółką z ograniczona odpowiedzialnością. Nie ma żadnych zapisków ani podań, że James Illingworth sprzedał wtedy komukolwiek udziały w firmie, więc podejrzewa się, że chodziło mu tylko o ograniczenie odpowiedzialności. Tak więc w latach 1920-1929 nowo nazwana firma w dalszym ciągu rozwijała się i przynosiła duże zyski. Zarówno wyroby tytoniowe i papierosy, jak i oddział zajmujący się tabaką były dochodowe. Niestety szczęście, które towarzyszyło właścicielowi fabryki wkrótce miało się zakończyć.</p>
<h3>Koniec szczęścia</h3>
<p>Na przełomie 1928 i 1929 roku firma otrzymała olbrzymie zamówienie na wszystkie swoje produkty (tytoń, tabakę, cygara i papierosy), które w dodatku zapowiadało dłuższą współpracę. Zamawiającym było Kongo Belgijskie. Otrzymawszy takie zamówienie Illingworth zorientował się, że jego fabryka nawet mimo swoich rozmiarów, nie jest w stanie mu podołać. Jako człowiek odważny, podpisał kontrakty na zamówienie większej ilości maszyn oraz bardzo dużo drogiego, wysokogatunkowego tytoniu i rozpoczął produkcję. Wtedy Kongo wycofało zamówienie. Był to finansowo krytyczny cios dla James Illingworth Ltd. Firma musiała sprzedać większość swoich nieruchomości. Dotyczyło to też, a raczej przede wszystkim większej części fabryki, w której produkowano inne niż tabaka wyroby tytoniowe. Tak więc Illingworth pozostała tylko jedna, mała część produkcji &#8211; tabaka. Firma ponownie zmieniła nazwę w grudniu 1929 na Illingworth’s Snuffs Ltd.</p>
<p>Dotychczasowy prezes, James Rumney Illingworth starzał się, miał już 69 lat, z czego 43 przepracował najpierw dla Samuela Gawitha, a później we własnej firmie. Trzeba zauważyć, że produkcja tabaki wcale nie była łatwym czy lekkim zajęciem. Tytoń przywożony był w 200 i 500 kilogramowych beczkach, które trzeba było wnosić na górne piętro fabryki. Wszystkie maszyny także były bardzo ciężkie, a ich obsługa niebezpieczna. Tak czy siak, Illingworth starzał się. Postanowił więc podzielić firmę miedzy siebie i dwie inne osoby. Były to John Harold Thomas, który otrzymał nominację na stanowisko głównego menedżera oraz F. Dook, który został sekretarzem firmy.</p>
<p>James Rumney Illingworth zmarł w 1938 roku w wieku 77 lat, pozostawiając firmę Thomasowi, który został jej prezesem na 15 lat.</p>
<h3>Nowi Gracze</h3>
<p>Ponad 40 lat wcześniej, w niewielkim miasteczku Shrewsbury dwaj panowie &#8211; Joseph Cole i znany nam z nazwiska, pan J.C. Singleton postanowili założyć własną firmę produkującą wyroby tytoniowe. Obaj mieli właściwe predyspozycje i idealnie się uzupełniali &#8211; Cole potrafił przetwarzać tytoń, a Singleton zajmował się sprzedażą. W ten sposób firma powoli rosła i nabierała sił zyskując w Kendal sławę większą od Illingworth&#8217;s. Gdy pierwotni założyciele umarli ich miejsca zajęli kolejny pan Singleton oraz jego przyjaciel, Leo Waddington.</p>
<p>W latach 1890-1914 spółka zajmowała się głównie papierosami, ale zawsze znajdował się w niej także oddział tabaki, znany głównie z produkcji Singleton’s Super Menthol Snuff, która cieszyła się bardzo dużą popularnością w środkowej Anglii. W pewnym momencie (prawdopodobnie w latach dwudziestych) popularność tej tabaki tak wzrosła, że Singleton’s &amp; Cole nie była w stanie sama zapewnić sobie wystarczającej ilości surowca. Waddington zwrócił się więc do firmy, która od dawna słynęła z produkcji tabaki &#8211; oczywiście Illingworth’s.</p>
<p>Pan Leo Waddington podpisał spory kontrakt na dostawy mąki tabaczanej i równocześnie mocno zainteresował się sama spółką. Zainteresowanie to przerodziło się za pomocą odpowiedniej sumy pieniędzy, na spory pakiet akcji zarówno dla Waddingtona jak i Singletona. Jako ciekawostkę podam, że z pośród tych dwóch panów to Waddington, a nie Singleton odpowiedzialny był za tabaczaną część firmy.</p>
<p>Już w roku 1949 obaj wspólnicy zasiedli w radzie nadzorczej Illingworth’s. W tym czasie, sekretarz, pan F. Dook zrezygnował z posady i zapewne sprzedał swoje udziały pozostałym właścicielom. Trzy lata później, Leo Waddington został głównym menedżerem spółki. Rok później umarł jej prezes &#8211; John Herald Thomas, a jego akcje trafiły w ręce Waddingtona. Ten pozostawił sobie pakiet kontrolny, a resztę sprzedał Singleton’s &amp; Cole. W takiej sytuacji Leo Waddington został prezesem Illingworth&#8217;s, której głównym zadaniem stało się dostarczanie surowca do produkcji tabaki Singleton’s.</p>
<p>W następnej dekadzie pojawił się jeszcze jeden ważny gracz. Był to Bob Cottam, który zatrudniony najpierw przez Singleton’s &amp; Cole, a później przez Illingworth’s bardzo szybko awansował i już w 1958 został mianowany na stanowisko menedżera. Jego kariera toczyła się dalej w dużym tempie i tak rok później, Bob Cottam stał się dyrektorem Illingworth’s Snuff Ltd. Jednak to Leo Waddington był posiadaczem większości akcji, więc gdy postanowił je sprzedać w 1964 roku Singleton’s &amp; Cole, a Illingworth’s stało się prawnie jej częścią. W tym momencie możemy już powiedzieć o zakończeniu żywota firmy jako osobnego podmiotu. Od tego czasu została tylko nazwa, lecz zawsze była to część innej, większej firmy.</p>
<p>Wkrótce po przejęciu Illingworth’s, Singleton’s &amp; Cole zostało kupione przez Cavenhams Foods Ltd. Na szczęście dla Illingworth’s i Boba Cottama nowy zarząd postanowił skorzystać z dobrej tradycji firmy i przerejestrował ją na Illinghworth’s Tobaccos Ltd. Od tego czasu (kwietnia 1967 roku) firma zajmowała się głównie importem papierosów i był pewien okres czasu, w którym każdy papieros importowany na Wyspy Brytyjskie przechodził przez ich ręce.</p>
<p>W 1972 roku zarząd Cavenhams zmienił decyzję i Illingworth’s przestała zajmować się importem papierosów. Szczęśliwie firma uniknęła likwidacji, ponieważ ktoś zauważył, że ich tabaki nadal cieszą się niesłabnącą popularnością. Firma z Kendal jeszcze raz wróciła na <q>właściwy tor</q>, zajęła się produkcją tabaki.</p>
<p>Ich najbardziej znanym wyrobem była  tabaka: <em>dr Rumney’s Mentholyptus</em>, pierwsza tabaka typu Medicated, której tabakierki można do tej pory kupić na aukcjach internetowych i w antykwariatach. Inne tabaki tej firmy to znany nam <em>Dr Rumney Export Snuff</em> oraz <em>Dr Rumney Plus</em> i <em>Peppermint</em>. Wszystkie te tabaki zachowały swoją tradycyjną recepturę, jeszcze z czasów drugiego Doktora Rumneya.</p>
<p>Równie znana <em>Singleton’s Super Menthol Snuff</em>, produkowana jedynie przez Illingworth&#8217;s od 1964 roku, utrzymała swoją popularność i w latach siedemdziesiątych była najlepiej sprzedającym się produktem firmy.</p>
<p>Illingworth’s produkowała także tabaki, których korzenie sięgają Irlandii, a ich pierwotni producenci sprzedali prawa do wyrobu. Były to tabaki <em>Carroll’s Irish</em>, <em>Carroll’s Menthol</em> oraz <em>Carroll’s Peppermint</em>.</p>
<p>Niestety nie wiadomo mi nic o genezie innej, obecnie firmowanej przez Swedish Match tabaki &#8211; Dr Rumney’s Fruit Snuff.</p>
<p>Specjalnie z myślą o ryku amerykańskim Illingworth’s wypuścił dość szeroki wachlarz tabak owocowych. Pojawiły się takie smaki jak wiśnia, malina, czy truskawka. Tabaki typu <q>scented</q> nie były zbyt popularne, ale zapotrzebowanie utrzymywało się na satysfakcjonującym i niesłabnącym poziomie, więc firma produkowała tabaki o zapachu bergamotki, róży, lawendy i <q>wallflower</q>.</p>
<p>Głównymi nabywcami tabak sprzedawanych w niewielkich, aluminiowych pojemniczkach byli górnicy, którzy nie mogli palić tytoniu w pracy, więc zażywali tabakę. Oczywiście pomagała im także udrażniać górne drogi oddechowe.</p>
<p>Illingworth’s ponownie dobrze prosperowała. Ponad 85% produkowanej tabaki było eksportowane do Stanów Zjednoczonych, Irlandii, Niemiec, Belgii, Szwecji, Australii oraz na Maltę i Gibraltar. Dziwić może, że ich produkty trafiały także do Indii Zachodnich, Jordanu, Nigerii czy na Wyspy Kanaryjskie. Jako, że historia kołem się toczy, można się spodziewać iż w tak dobrej sytuacji musiało wydarzyć się coś bardzo przykrego.</p>
<h3>Nieszczęście</h3>
<p>W 1960 roku James Goldsmith, multimilioner i właściciel Cavenham Foods postanowił sprzedać wszystkie swoje firmy w Europie i na stale przenieść swoją działalność do Stanów Zjednoczonych. Można by pomyśleć, że to dobrze, ponieważ powstała nadzieja, że znajdzie się inwestor, który kupi Illingworth’s i poprowadzi firmę. Tak też miało się stać i w 1983 roku, gdy kontrakt był bliski podpisania w Anyam Mills &#8211; fabryce Illingworth’s &#8211; wybuchł pożar. Pracownicy, obudzeni o czwartej nad ranem zdołali jeszcze uratować tonowe zamówienia dla Belgii. Budynek był pusty i nikt nie ucierpiał, ale doszczętnie spłonęły wszystkie, ponad stuletnie maszyny, cały zapas tytoniu, wszystkie elementy wyposażenia, narzędzia i meble. Straty zostały oszacowane na 750 000 000 &#8211; 100 000 000 funtów.</p>
<p>Zarząd Cavenham Foods nakazał odbudować fabrykę, a jako, że była ubezpieczona udało się pozyskać odpowiednie środki. W tym czasie Bob Cottam przeszedł na emeryturę a jego miejsce, jako główny menedżer zajął Chris Musson.</p>
<p>Jeszcze raz dała o sobie znać pewna interesująca zażyłość pomiędzy wytwórcami tabaki. Zarówno właściciele Samuel Gawith jak i Gawith Hoggarth zgodzili się udostępnić Illingworth&#8217;s swoje hale produkcyjne wieczorami, po zakończonej pracy. Dodatkowo Samuel Gawith pozwolił zmierzyć swoje maszyny tak, że możliwym stało się zbudowanie ich kopii i przygotowanie ich do pracy w odbudowywanej fabryce. W ten sposób firma stanęła na nogi w przeciągu zaledwie miesiąca. W międzyczasie pięć głównych hurtowników w Wielkiej Brytanii miało wystarczającą ilość zapasów, aby dostarczać je w zadowalających ilościach do sklepów w całym kraju.</p>
<p>Teraz słów parę o przyczynie pożaru. Po pierwsze &#8211; nie jest ona ustalona z cala pewnością, ale jedna teoria zdaje się być bardzo wiarygodna. Jako że tytoń w owych czasach był drogi, firma nie mogła sobie pozwolić na marnotrawstwo. Dlatego też w całej fabryce znajdował się system zbierający kurz z powietrza. Specjalne rury zasysały go do materiałowych zbiorników, które później były opróżniane, a ich zawartość trafiała do tabaki (kurz stanowił w 99% zmielony tytoń, więc nie sądzę, aby odbijało się to negatywnie na smaku). Podejrzewa się, że podczas mielenia tytoniu mogła powstać iskra spowodowana przez niewielki kamyk na liściu tytoniu. Ta iskra została zassana i cały zebrany tytoniowy kurz zaczął się powoli żarzyć. Oczywiście tytoń się nie pali, ale każdy palacz wie jak gorący jest taki <q>żarek</q>.  Szybko zapaliły się materiałowe worki a od nich drewniane stropy, podłogi i wszystko inne, co było łatwopalne. Podobno płomienie buchały na ponad 10 metrów, a po ugaszeniu pożaru cała podłoga zalana była stopionymi, aluminiowymi puszeczkami na tabakę.</p>
<h3>Inwestor</h3>
<p>Znana nam firma J.&amp;amp;H. Wilsons, podmiot Imperial Tobacco, kupiła fabrykę w Kendal w 1984 roku. Illingworth’s miał duży eksport, a mało tabaki sprzedawał w kraju &#8211; J.&amp;H. Wilsons wręcz przeciwnie. Dwie firmy zostały połączone, a Imperial Tobacco kupiło także niemiecką firmę Vitmanns, z którą Illingworth’s współpracowała przez wiele lat. Całość produkcji została przeniesiona do Sheffield. W takiej sytuacji menedżer Illingworth’s, Chris Mussin zdecydował się na odejście z posady. W rezultacie Illingworth’s została zamknięta 26 września 1986 roku po 119 latach produkcji tabaki i innych wyrobów tytoniowych.</p>
<h3>Zakończenie</h3>
<p>Illingworth’s narodziła się z pięknego małżeństwa pracownika Samuela Gawitha i córki doktora, który sam produkował leczniczą tabakę. Przez ponad sto lat, mimo wszelkich problemów, przeciwności i zawieruch dziejowych firma dzielnie podnosiła się po kolejnych upadkach i odważnie parła naprzód. Niestety nigdy już na półkach sklepów i w naszych domach nie zobaczymy tabakier z dumnym napisem Illingworth’s Snuff, ale mimo to coś po niej zostało.</p>
<p>Pomyślmy o Johnie Thomasie Illingworth, o jego synu, Jamesie Rumney’u Illinghworth i oczywiście o jego słynnym teściu doktorze Rumney za każdym razem, gdy w naszych dłoniach znajdzie się <em>Medicated No 99</em>, <em>Dr Rumney&#8217;s Export</em> lub <em>Fruit Snuff</em>, lub wzgardzony czasami <em>Singleton’s Super Menthol Snuff</em>. Pomyślmy o nich rozkoszując się anyżem <em>Tucky</em> czy różanym aromatem Kensington Luxury Snuff. To ich pasji zawdzięczamy istnienie tych wspaniałych tabak &#8211; oddajmy im należny, tabaczany hołd.</p>
<p class="aN przypis"><sup>1)</sup> Pozwoliłem sobie w ten sposób przetłumaczyć angielski termin <q>snuff flour</q>. Nie jestem w 100% pewien czy na pewno jest to <q>czysty, zmielony, niearomatyzowany tytoń</q>, ponieważ z różnych fragmentów książki można wyciągnąć różne wnioski. Będę wdzięczny, jeśli ktoś mi to prywatnie wyjaśni.</p>
<p><cite>• Na podstawie <q>Kendal Brown: History Of Kendal’s Tobacco  and Snuff Industry</q></cite></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/historia/historia-illingworth%e2%80%99s/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia Conwood Company</title>
		<link>http://tbx.pl/historia/historia-conwood-company</link>
		<comments>http://tbx.pl/historia/historia-conwood-company#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 17:03:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TBX.pl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Firma]]></category>
		<category><![CDATA[Snuff]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[Jedna gałąź z drzewa dziejów tabaki w USA Dość popularną tabaką przeznaczoną zarówno do wciągania jak i zażywania przez umoczenie w niej palca/patyczka jest Garrett, który już kilkaset lat gości na rynku amerykańskim. Produkcje tej tabaki rozpoczął John Garrett, który nabył kilka tartaków, młynów do zboża i tytoniu w okolicach jeziora Rad Clay (Delaware) już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;">Jedna gałąź z drzewa dziejów tabaki w <acronym title="United States of America">USA</acronym></p>
<p>Dość popularną tabaką przeznaczoną zarówno do wciągania jak i zażywania przez umoczenie w niej palca/patyczka jest <em>Garrett</em>, który już kilkaset lat gości na rynku amerykańskim. Produkcje tej tabaki rozpoczął <em>John Garrett</em>, który nabył kilka tartaków, młynów do zboża i tytoniu w okolicach jeziora <em>Rad Clay</em> (Delaware) już w 1726 roku.<span id="more-13"></span>Wkrótce jego syn, <em>Levi</em> odziedziczył jedyny przynoszący zyski młyn do tytoniu i korzystając z dorobku swego ojca oraz doświadczenia, które ten zdołał mu przekazać, zabrał się za rozwój interesu. Z czasem otwierał kolejne sklepy, m.in. w Philadelphi, gdzie jego zyski szybko rosły. Rodzinny biznes powoli się rozwijał, a wraz z nim i firma, której nazwę zmieniono na <em>Levi Garrett</em> &amp; Sons, a gdy najstarszy syn dorósł do tego by władać niemałym  jak na owe czasy interesem, na  <em>Willam E. Garrett Compa&#8230; and Sons</em>. Przedsiębiorczy syn przewidział, iż zarobionych pieniędzy nie można odkładać do banku i zaczął otwierać nowe sklepy oraz opracowywać nowe gatunki tabak. Znak towarowy jednego z ich produktów, <em>Scotch Snuff</em> został w 1870 zarejestrowany jako jeden z pierwszych w historii <acronym title="United States od America">USA</acronym> (dokładnie 7). Po śmierci <em>Willama</em> i jego pierworodnego syna właścicielem stał się młodszy <em>Walter</em>. Nie odziedziczył on jednak ani talentu do prowadzenia interesu ani zamiłowania do tabaki, skutkiem czego zmuszony był sprzedać firmę trzem pracownikom za symboliczną cenę 1$. Oznaczało to koniec linii <em>Garrett</em>ów na stanowisku właściciela.</p>
<p>James <q>Buck</q> Duke tworzący pod koniec XIX wieku <em>American Tobacco Company</em> poprzez skupowanie małych producentów postanowił wyłożyć pieniądze również na firmę <em>Garrett</em>a. Dzięki tym inwestycjom Duke dorobił się pokaźnego konta, a dobra passa trwała do 1907 roku, kiedy <em>Theodore Roosevelt</em> zakazał praktyk monopolistycznych. Na skutek tych wszystkich zawirowań powstała między innymi <em>United States Tobacco Company</em>, produkująca Skoale i Copenhageny oraz <em>The Amrican Snuff Company</em> przeniesiona 5 lat później do Memphis, a w miarę rozwoju przekształciła się w <em>Conwood Company L.P.</em> która całkiem dobrze prosperuje aż do dziś. A sama tabaka <em>Garrett</em> je jest najstarszym produktem używanym do dnia dzisiejszego w całej historii Stanów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/historia/historia-conwood-company/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Złota era świetności tabaki (od roku 1500 do 1700 n.e.)</title>
		<link>http://tbx.pl/historia/tabaka-w-dziejach/zlota-era-swietnosci-tabaki-od-roku-1500-do-1700-ne</link>
		<comments>http://tbx.pl/historia/tabaka-w-dziejach/zlota-era-swietnosci-tabaki-od-roku-1500-do-1700-ne#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 16:49:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dawid Ślusarczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tabaka w dziejach]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieje]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Świetność]]></category>
		<category><![CDATA[Tabaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://biblioteka.tbx.pl/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Dalsza ekspansja tabaki w krajach Europy była jedynie kwestią czasu. Gdy tylko statki wyładowane tytoniem przybyły do Hiszpanii, roślina stała się towarem luksusowym i samo jej posiadanie było już znaczące. Trzeba wspomnieć, że Kolumb zatroszczył się o to, by na statkach znalazły się jedynie niewielkie ilości nasion i sadzonek a wszystkie zostały zniszczone z powodu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dalsza ekspansja tabaki w krajach Europy była jedynie kwestią czasu. Gdy tylko statki wyładowane tytoniem przybyły do Hiszpanii, roślina stała się towarem luksusowym i samo jej posiadanie było już znaczące. Trzeba wspomnieć, że Kolumb zatroszczył się o to, by na statkach znalazły się jedynie niewielkie ilości nasion i sadzonek a wszystkie zostały zniszczone z powodu niewłaściwej uprawy.<span id="more-11"></span>Nie oznaczało to jednak, że tabaka zyskała popularność z dnia na dzień. Niewielka ilość tytoniu, która przedostała się na rynek nie wywołała euforii. Niemal cały zapas przywieziony z Ameryki został w pałacu królewskiej pary by w formie podarków i prezentów trafiać do możnych i wpływowych ludzi ówczesnego świata. Tak też tytoń zawędrował do Portugalii około 1512 roku a następnie na stałe dzięki Louisowi de Goes, który wrócił do ojczystego kraju przywożąc duże ilości sadzonek, za sprawą czego od 1548 powstały pierwsze w Europie niewielkie plantacje tytoniu. Kolejne wyprawy i transporty dóbr nasyciły kieszenie oraz tabakiery magnatów i arystokracji, przez co większe i większe ilości specyfiku zaczęły pojawiać się u średnio zamożnych ludzi. Przygotowaną według przepisu <q>zza oceanu</q> tabakę sprzedawano w Lizbonie już około 1560 roku, niemniej nabywców brązowego proszku nie było wielu ze względu na jego astronomiczną cenę.</p>
<p>W tym samym czasie spokrewniony z Louisem Damiano de Goes rozpowszechnia tytoń we Francji. Botanicy i znachorzy, wśród których jest i doktor Jean Nicot zaczynają badać roślinę oraz jej wpływ na organizm człowieka. Nicot odkrywa uzależniające właściwości tytoniu, stara się je opisać, jednak niewiele osób interesuje się jego badaniami. Mimo wszystko nie przeklina on tytoniu, a nawet kontynuuje jego rozpowszechnianie na dworach możnych panów ze względu na lecznicze właściwości rośliny. Nicot zakłada również pierwszą większą plantację, z której czerpie spore zyski materialne, zaskarbiając sobie również przychylność arystokracji. Podobną działalność prowadzi doktor Francisco Hernandez dekadę później.</p>
<p>Pierwszy prawdziwy przełom w historii tabaki miał miejsce w 1561 roku, kiedy dr Nicot przesłał królowej Katarzynie Medycejskiej liście tytoniu i tabakę. Katarzyna bardzo ubolewała z powodu choroby jej syna Franciszka. Według opisu nadwornych lekarzy Franciszek cierpiał na migrenowe bóle głowy, Ówcześnie znana medycyna nie była w stanie pomóc chłopcu, co skłoniło jego matkę do poszukiwania innych rozwiązań. Możliwe, że trochę przerysowane wiadomości o leku pochodzącym z Nowego Świata dotarły do uszu królowej. Katarzyna podała tabakę swojemu synowi, podstawiwszy pod jego nos małą łyżeczkę. Fryderyk zażył tabaki i momentalnie kichnął, co według lekarzy musiało uwolnić energię zgromadzoną w czaszce. Ból głowy zniknął a Katarzyna zaczęła odwdzięczać się tabace za to, co dzięki niej otrzymała. Jej zasługami były między innymi zapoznanie dworu i rodzin magnackich z tabaką oraz rozbudowanie bardzo małych początkowo plantacji tytoniu. Ta inwestycja okazała się być również niezwykle dochodową i zwróciła wniesione nakłady złota kilkunastokrotnie&#8230;</p>
<p>Informacja o potwierdzeniu cudownych właściwości tabaki rozprzestrzeniła się z ogromną prędkością. Ceny tabak i tytoniu skoczyły w górę a arystokracja zaczęła regularnie zażywać tabakę profilaktycznie. Były to wciąż czasy, kiedy jedynymi dostawcami tytoniu do Europy pozostawali  uprzywilejowani Hiszpanie, którzy dorobili się prawdziwej fortuny odkąd tylko tytoń zaczął uzależniać bogatych ludzi. Wystarczyło podyktować cenę i przejść do zliczania  zysków. Szansę na zbicie fortuny zauważyli też inni ludzie, rozpowszechniając tak tytoń jak i produkty tytoniowe w Afryce Centralnej oraz Włoszech. Całe dwory Europy zachodniej zwróciły się ku tabace z wielką wiarą w uzdrowicielską moc rośliny.<br />
Pojawianie się wyrobów tytoniowych w kolejnych krajach zaczęło przybierać na prędkości i rozmiarach., a jedynymi czynnikami hamującymi ową tendencję były cena, którą władcy dosyć zręcznie manipulowali oraz wciąż niewystarczająca ilość sprowadzanego i produkowanego tytoniu. Mijały kolejne lata a coraz więcej wpływowych osób  publicznie wciągało tabakę i kichało. Mimo iż nikt nie był w stanie zagwarantować nieszkodliwości tytoniu, nie było na świecie drugiego tak popularnego specyfiku.<br />
Granice polityczne w handlu coraz bardziej się zacierały, co nie oznacza, że nastały czasy pokoju. Wręcz przeciwnie – wojna goniła wojnę, wszyscy zaczęli dochodzić swoich praw. Spadek ilości importowanych i eksportowanych dóbr zaczął dokuczać gospodarce państw europejskich a ceny rosły. Zaprzestano więc topienia zysków z obrotu tytoniem w kielichach panów i skoncentrowano się na wydawaniu ich celem zaspokajania militarnych aspiracji władców – rozbudowę floty, rozwój techniki i technologii wojskowej, tworzenie i utrzymywanie wojska. Stare pakty coraz częściej stawały się nieprzydatne, jeśli nie uciążliwe.</p>
<p>Dosyć późno, bo dopiero w 1620 roku w Sewilli otwarto pierwszą  europejską fabrykę tabaki, Zakład produkował kilka odmian:, tańszą pochodzącą z tytoniu uprawianego w Europie oraz dużo lepszą i droższą tabakę opierając jej produkcję o zapasy przywożone z zamorskich kolonii. Był w stanie zaspokoić potrzeby burżuazji, nadwyżki produkcji przeznaczano na eksport, który w owym czasie przynosił spore dochody, jednak zapotrzebowanie na tabakę wciąż rosło i produkcja okazała się być mocno niewystarczająca.<br />
Produkcja tytoniu wymagała ciągłego rozwoju, przez co w 1631 roku w stanie Maryland jak grzyby po deszczu powstają kolejne plantacje, a stamtąd rozpowszechniają się na inne regiony.<br />
Europa nie pozostaje w tyle. W 1638 roku z okolic zatoki Delaware przypływa do Sztokholmu statek. Źródła nie podają, jakiego typu i rozmiaru była to jednostka, jednakże wiadomo, iż w przeciągu najbliższych tygodni tytoń całkowicie upowszechnił się w porcie i okolicach, skąd rozprzestrzenił po Skandynawii. Podobne dostawy miały miejsce w Rzymie, Amsterdamie oraz innych wielkich miastach portowych. Przyczyniło się to do szybkiego rozwinięcia drobnych manufaktur, które miały zaspokoić potrzeby właścicieli bądź lokalnego rynku.<br />
Tymczasem za oceanem sytuacja się komplikowała. Problemu nie stanowili już tubylcy uzbrojeni w dzidy, lecz żądni zysków i władzy fanatycy uzbrojeni w muszkiety oraz inną broń palną. Tą gospodarczo-polityczną stagnacje i niepewność wykorzystał John Rolfe, który otworzył wielką plantację tytoniu w okolicach Jamestown (Wirginia).</p>
<p>Wyjątkowo głośno o tytoniu zrobiło się znowu 1642 roku  za sprawą papieża Urbana III, który zagroził ekskomuniką wszystkim, którzy będą spożywać tytoń w kościele. Ostatecznie bojkot tej używki przyjął formę zakazu zażywania jej na terenie ważniejszych obiektów religijnych a od 1690 w Bazylice św. Piotra. Zakaz został zniesiony dopiero w 1725 roku, kiedy to papież Benedykt XIII wydał edykt znoszący zakaz po 83 latach. Papieskie pogróżki nie mogły zmienić tempa rozprzestrzeniania się tabaki – dotarła ona do Niemiec (prawdopodobnie dzięki hugenotom), Polski, Rosji, całej Skandynawii, Czech, Austrii, Węgier, a w 1650 roku za sprawą floty portugalskiej do Indii Zachodnich oraz innych koloni w Azji południowej, południowo-wschodniej i wschodniej jak i Indonezji.</p>
<p>Cieszący się sympatią Francuzów król Karol II, który dzięki restauracji powrócił do Anglii i zasiadł na tronie, regularnie wysyłał flotę na drugi koniec oceanu celem zakupu dobrego jakościowo tytoniu.. Zbiegło się to wszystko w czasie z rozbudową miasta i portu Glasgow, który stał się obowiązkowym punktem przeładunkowym na trasie z Europy środkowej, północnej i Wysp Brytyjskich do Ameryki i w drodze powrotnej. Oznaczało to, iż Anglia bardzo szybko weszła w posiadanie ogólnie pożądanego dobra i to w niemałych ilościach.</p>
<p>Trendu tego nie przerwała tzw. chwalebna rewolucja z 1688 roku i wprowadzenie na tron- Wilhelma II Orańskiego. Anglia staję się dalej światowym centrum tabaki również dzięki Królowej Annie Stuart, będącej córką Jakuba II. Rozpowszechniła tabakę wśród wszystkich dam na swoim dworze. Zawirowania polityczne tylko pomogły w dalszym rozprzestrzenianiu tabaki po Europie i całym znanym świecie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://tbx.pl/historia/tabaka-w-dziejach/zlota-era-swietnosci-tabaki-od-roku-1500-do-1700-ne/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

